czyli jak żyć, aby być szczęśliwym.
Jednym z podstawowych pytań etyki jest pytanie
o sens i cel ludzkiego życia. Czy istnieje cel jednaki dla wszystkich istot ludzkich, uniwersalny,
najwyższe dobro, do osiągnięcia którego dążymy?; jeżeli istnieje, jak postępować, by go osiągnąć?;
na czym polega moralne życie? - oto pytania, które stawiają sobie ludzie od czasów najdawniejszych do dzisiaj. Filozofowie starożytni uznali,
że taką wartością ważną dla wszystkich jest szczęście (eudajmonia). I choć jest ono pojęciem podstawowym dla etyki starożytnej to nie ma zgody co do tego czym ono jest. Dla jednych myślicieli jest ono dobrem najwyższym, do którego dąży całe ludzkie życie, dla innych pożądanym skutkiem ubocznym w drodze do innego celu. Dla jednych droga do szczęścia wiedzie przez minimalizację oczekiwań wobec życia, poprzez wewnętrzną doskonałość, dla innych jest to osiągnięci równowagi między potrzebami duszy i ciała. Jedni głoszą elitarną koncepcję szczęścia - tylko wybrani mogą je osiągnąć. Egalitarne zaś koncepcje oferują je wszystkim - możliwość ma każdy, musi tylko spełnić określone wymogi moralnego życia. Transcendentne koncepcje celu życia i szczęścia umiejscawiają je poza światem. Immanentne głoszą, że cel i szczęście tkwią w świecie "tu i
teraz".
Pierwsi filozofowie zajmowali się przede wszystkim przyrodą i wszechświatem. Dopiero Sokrates koncentrując swoje zainteresowania na człowieku rozwinął wcześniej istniejącą refleksję etyczną.
Cnota jest szczęściem.
Dla Sokratesa szczęście mógł osiągnąć ten, kto posiadł największe dobra czyli cnotę. Zło powstaje z nieznajomości dobra. Postępujemy źle, bo nie wiemy co jest dobre. Do wiedzy zaś o tym co dobre dochodzimy przez rozum.Stając się rozumni, zdobywając wiedzę postępujemy moralnie i osiągamy dobro najwyżej stojące w hierarchii dóbr - cnotę. Sokrates utożsamiał cnotę z wiedzą. Żyjąc cnotliwie stajemy się szczęśliwi. Jest więc szczęście dla Sokratesa nie celem samym w sobie, ale nagrodą za życie cnotliwe. Cnota a co za tym idzie szczęście jest dostępna wszystkim trzeba, tylko zdobyć wiedzę o moralnym życiu.
"... i chociaż to jedno i drugie jest piękne, i poznanie, i prawda, to jednak,
jeśli Dobro będziesz uważał za coś innego i jeszcze piękniejszego od nich, będziesz uważał
słusznie"

Platon, uczeń Sokratesa na
szczycie dóbr umieścił ideę dobra-piękna. Osiągnięcie szczęścia to obcowanie z tą ideą. Dlatego
konieczne jest zdobycie wiedzy, która jest tylko przypomnieniem (anamnezą) tego co dusza widziała w świecie idei. Dusza jest pośredniczką między światem idei a światem realnym. Ale sama wiedza nie wystarczy jeszcze do osiągnięcia celu. Należy także praktykować cnoty - mądrość, męstwo i panowanie nad sobą. Cnoty te odpowiadają trzem częściom duszy - rozumnej, impulsywnej i zmysłowej. Te trzy cnoty spina czwarta - sprawiedliwość, która przyczynia się do harmonii duszy. Działanie moralne rodzi się z połączenia tych czterech cnót. Siłą, skłaniającą do poszukiwania tej najwyższej idei, jest miłość. Życie jest moralnie wartościowe, gdy prowadzi do szczęścia. Jest to elitarna koncepcja celu i szczęścia, ponieważ nie każdy tak rozumiane szczęście może osiągnąć. Nie każdy bowiem jest w stanie sprostać intelektualnie i moralnie tym wymogom. Ale jest na to rada mówi Platon, wystarczy pozwolić kierować sobą tym, którzy tę wiedzę posiedli i żyją cnotliwi, co może zrealizować się w idealnym państwie.
"Życie szczęśliwe zdaje się być zgodne z dzielnością etyczną; takie zaś życie
polega na poważnym wysiłku, a nie na zabawie".
W arystotelesowskiej koncepcji etycznej dobrem
najwyższym jest szczęście a droga do niego wiedzie poprzez praktykowanie cnót według zasady "złotego środka" czyli umiaru. Działanie polega na dokonywaniu wyboru między skrajnymi namiętnościami. Między brawurą a tchórzostwem jest odwaga, między rozrzutnością a skąpstwem hojność, między próżnością a pokorą zawiera się duma.. Dla Arystotelesa szczęście nie jest przyjemnością zmysłów lecz działaniem polegającym na maksymalnym rozwinięciu ludzkich możliwości, samodoskonaleniem się człowieka. Działamy moralnie wówczas, gdy urzeczywistniamy ten cel. Szczęście jest dostępne dla każdego obywatela polis, ponieważ cnoty nie są wrodzone. Cnót przynależnych intelektowi można się nauczyć, natomiast cnoty związane ze sferą działania można wyćwiczyć. Stąd ogromna rola wychowania. Są trzy drogi do szczęścia, które możemy wybrać, w zależności od naszych predyspozycji:
- życie kontemplacyjne, najwyższa forma eudajmonii, mające za podstawę rozum,
- życie praktyczne, w którym rozwijana jest nauka o cnotach, opierające się na woli,
- życie społeczne, w którym człowiek spełnia się w powiązaniu z realizacją dobra wspólnego
całego społeczeństwa, jego podstawą są uczucia.
Filozof uważał, że do tego, aby być szczęśliwym muszą być spełnione minimalne warunki np.
zdrowie, uroda, posiadanie potomstwa oraz bycie obywatelem polis (greckie miasto-państwo) dlatego
kobiety, dzieci i niewolnicy nie mogli osiągnąć szczęścia. Bo "... wszak niemożliwą lub przynajmniej
niełatwą jest rzeczą dokonywać czynów
moralnie pięknych,
będąc pozbawionym odpowiednich środków". Szczęście powinno być również trwałe, żeby było prawdziwe,
bo, jak mówi Filozof "Jedna bowiem jaskółka nie stanowi o wiośnie ani jeden dzień; tak też ani jeden dzień ani krótki
czas nie dają człowiekowi błogości ani szczęścia".
Arystoteles w przeciwieństwie do Platona twierdzi, że istnieje wiele "dobrych" sposobów na życie, tyle ile jest różnic
między ludźmi.
"Człowiek szczęśliwy to człowiek w pełni wyzwolony od pożądań i namiętności,
kierujący się zawsze wskazaniami rozumu" - Epiktet.
Inaczej szczęście pojmowali stoicy. Żyjemy w świecie
zdeterminowanym przez niezmienne prawa natury, w świecie, w którym
wszystko co się wydarza
dzieje się według ustalonego przez Boga planu. Cóż może zrobić człowiek
w tej sytuacji? Otóż tą odpowiedzią jest obojętność. Ona pozwalając człowiekowi na
zdystansowanie się do świata daje mu jednocześnie wolność. Człowiek zatem ma życie we własnych
rękach, może nim kierować, więc od nas samych zależy to, czy będziemy szczęśliwi. Droga do
szczęścia wiedzie poprzez cnotę rozumianą jako wewnętrzna doskonałość, a jej znamiona to umiejętność wyboru dobra,
sprawiedliwość i umiarkowanie. Do cnoty zaś dochodzimy poprzez rozum. Czyli poddanie
się prawom natury, poprzez zrozumienie ich konieczności, życie cnotliwe, osiągnięcie apatii czyli stanu beznamiętności
czyni życie szczęśliwym. Szczęście jest dostępne wszystkim, nawet niewolnicy mogą je osiągnąć,
ale wobec tak wysokich wymagań stawianych człowiekowi
osiągają ją tylko nieliczni - mędrcy. Stąd elitarność stoickiego szczęścia.
"Gdy przeto twierdzimy, że przyjemność jest naszym celem najwyższym, to
bynajmniej nie mamy na myśli przyjemności płynącej z rozpusty ani z przyjemności zmysłowych...(...) mądrość jest początkiem
wszelkiego dobra i dobrem najwyższym (...) źródło wszystkich innych cnót" - Epikur.
Szczęście to przyjemność głosił
Epikur. Skoro jest ono celem ludzkiego życia, to życie to powinno
obfitować w przyjemności. Ale czy wszystkie przyjemności są godne zdobycia? Nie, mówi Epikur.
Weryfikatorem przyjemności jest rozum. Wszystkie są dobre, ale nie wszystkie są godne wyboru.
Lepiej wybrać przyjemności statyczne, które sprowadzają się do unikania cierpień i niepokojów
duszy. Przyjemności dynamiczne, związane z naszymi potrzebami, często prowadzą do cierpień. Stąd
postulat minimalizacji potrzeb. Epikur podkreśla rolę rozumu, ponieważ to dzięki wiedzy uwalniamy
się od lęków przed bogami, przeznaczeniem, cierpieniem i śmiercią.
W ostateczności osiągnięcie
ataraksji to stan, o który należy zabiegać.
Wiąże się on ze spokojem duszy i ciała, równoznacznym ze szczęściem.
Filozofie moralne są wytworem swoich czasów.
Wyrosły z warunków społeczno-politycznych oraz z ówczesnej wiedzy o świecie.
Każdej z tych koncepcji dziś można zarzucić niedoskonałości.
Trudno byłoby przystać dziś na podział świata na wolnych i niewolników
(dla tych ostatnich szczęście miało być nieosiągalne), jak u Arystotelesa.
Umiarkowanie jest niewątpliwie zaletą, ale ciągłe przestrzeganie go nie jest możliwe,
ponieważ nie wszystkie namiętności dają się wypośrodkować.
Chyba, żeby rozwagę potraktować, jako cnotę, którą praktykuje się w sytuacjach,
w których nie da się zastosować zasady "złotego środka".
Jest to wizja doskonałości realnej, na miarę człowieka.
Trudno dziś byłoby zgodzić się również z twierdzeniem Platona głoszącym,
że wiedza o dobrym życiu
warunkuje moralne postępowanie, i ten kto posiada wiedzę nie może postępować niemoralnie,
bo w ten sposób można byłoby wyjaśnić każde złe postępowanie.
Dla Platona człowiek nie jest wartością suwerenną i samoistną,
ma wartość o tyle, o ile służy realizacji celów polis
(prawzór państwa totalitarnego). Poza tym jeden, właściwy sposób postępowania w danej sytuacji moralnej dla wszystkich nie wydaje mi się właściwy, bo cóż zrobić z różnorodnością ludzkich charakterów i usposobień?
Koncepcja moralności stoickiej była odpowiedzią na zachwianie poczucia bezpieczeństwa, w związku z upadkiem greckiego miasta-państwa. Była to filozofia pocieszenia, dająca ukojenie w zamęcie świata, niepewnej przyszłości. Ale świat zaludniony stoikami byłby chyba beznamiętny, bez kolorytu. Apatia, którą zalecają stoicy wykluczała również bunt, sprzeciw wobec zastanej, niedogodnej sytuacji. Wartością tej filozofii jest natomiast to, że doceniła wartość jednostki. "Człowiek - jak mówi Seneka - jest dla człowieka świętością".
Epikur w przeciwieństwie do Arystypa przedkładał wartości duchowe nad uciechy ciała. Błędem hedonizmu psychologicznego jest założenie, że u podłoża wszelkich ludzkich działań leży dążenie do przyjemności. Równie dobrze motorem naszych działań może być obowiązek, jak u Kanta, czy empatia (współodczuwanie), władza albo pieniądze. W tej koncepcji filozoficznej, tak jak w stoickiej, brak jest buntu, niezgody na zmiany społeczne. Brak też, tu w przeciwieństwie do stoików, zaangażowania w życie społeczne i polityczne. Mędrzec czyli człowiek postępujący moralnie, cnotliwie, żyje na uboczu, z dala od zgiełku świata, dla siebie i grona, z którym się styka. Ale mimo, że w koncepcji tej pobrzmiewają nuty egoistyczne,
to w praktyce hedonizm epikurejski miał również na uwadze dobro innych. Bo przyjemność własna jest zespolona z cudzą, więc o nią również należy dbać. Epikurejczycy zerwali z przedfilozoficznym przeświadczeniem, że dawcami szczęścia są bogowie. Szczęście realizujemy "tu i teraz", między narodzinami a śmiercią.
Poglądy starożytnych na moralność i szczęście uwidaczniają się w kilku stanowiskach. Pierwsze głosi tożsamość moralności i szczęścia. Nie ma życia szczęśliwego, które nie byłoby moralne, ani moralnego, które nie byłoby szczęśliwe. Drugie stanowisko głosi, iż moralność i szczęście pozostają ze sobą w stałym związku. Moralność jest warunkiem szczęścia niezbędnym albo wystarczającym. Niezbędnym, bo nie można być szczęśliwym bez moralności (Platon, stoicy). Wystarczającym, ponieważ nie można z moralnością nie być szczęśliwym (Sokrates, Epikur). Arystoteles reprezentował stanowisko umiarkowane - moralność jest jednym z czynników szczęścia. To znaczy, że życie moralne przyczynia się do szczęścia, ale go nie warunkuje.
Starożytni uważali, że zasady moralne wprowadzają w życie człowieka ład
odpowiadający kosmicznej harmonii. Tym samym zasady te powinny kierować organizacją życia politycznego, społecznego oraz być podstawą wychowania młodego pokolenia. Działanie człowieka podporządkowane jest cnotom moralnym, praktykowanie których czyni go mądrym i wstrzemięźliwym. Dzięki cnotom człowiek zdobywa racjonalną kontrolę nad swymi popędami i pragnieniami, doskonali się moralnie i staje się szczęśliwy.