Jerzy Cwirko - Godycki "SMOCZA WYSPA"

 

(fragment II)

(...)
W tym momencie przemówiło przeze mnie moje lenistwo.
- Ile to miejsca i czasu trzeba by było zużyć, żeby zanotować w kalendarzyku sześciocyfrowy numer telefonu kolegi. Całe szczęście, ze obecnie nie stosujemy tego systemu - rzekłem.
- Myli się pan. Właśnie dziś używamy tego zapisu.
- Jak to? - zapytałem zdumiony.
- Oczywiście, nikt nie korzysta z tego systemu rachowania w sklepie, ale stosujemy go w komputerach. Współczesne urządzenia liczące zasilane są prądem, a przepływ prądu, albo jego brak, to już informacja. Każdy impuls elektryczny maszyna koduje jako 1, a jego brak jako 0.

Zresztą nie tylko w komputerach wykorzystujemy ten zapis. W technice kosmicznej, dla przesyłania obrazów na dużych odległościach, też używa się zapisu zero - jedynkowego.
- Nie rozumiem.
- Zaraz pan zrozumie.
Profesor wyjął kartkę i narysował na niej szachownicę, w którą wpisał figurę kształtem przypominającą psa.
- To jest obraz - powiedział. - Zaszyfruję go teraz kodem zero-jedynkowym.

- Oczywiście, przesyłanie obrazów telewizyjnych z Marsa czy Jowisza jest znacznie bardziej skomplikowane - wyjaśnił profesor. - Całe zdjęcie ma o wiele drobniejszą kratkę niż pole szachownicy. Obraz podzielony jest na 200 linii poziomych i tyle samo pionowych, a każde pole jest zakodowane w zapisie zero-jedynkowym. Profesor wyciągnął zdjęcie Marsa odtworzone przez komputer i pokazując mi je, ciągnął dalej.
- Zdjęcie jest nierównomiernie zaczernione, więc komputer sondy kosmicznej wysyła osobne sygnały o każdym ciemnym miejscu. Inaczej mówiąc, rozkłada zdjęcie na warstwy i nadaje stan zaczernienia każdej warstwy osobno. Gdy sygnały dotrą do Ziemi, czeka na nie drugi komputer i składa te warstwy, aby znowu uzyskać zdjęcie.
Profesor wyjął kolorowe ołówki, narysował jeszcze jedną szachownicę, napisał coś pod spodem, po czym podał mi kartkę.
Na kartce było napisane tak:

Musiałem mieć niezbyt mądrą minę, bo profesor objaśnił:
- Zagramy w kodowanie. Ja będę sondą kosmiczną, a pan komputerem na Ziemi, którego zadaniem jest tłumaczyć kody i rysować obraz.
Mimo woli zerknąłem na zegarek.
- Niech się pan nie obawia, to nie będzie egzamin tylko zabawa.
- Profesor jeszcze raz dał dowód swojej niezwykłej przenikliwości.
- Proszę wziąć kredki i według zanotowanych na kartce kodów
zamalować kolejno kratki szachownicy.

- Przecież to będzie obraz kolorowy!
- W tym wypadku tak. Ale od czego jest wyobraźnia. Przypuśćmy, że są to trzy warstwy czerni - niektóre miejsca będą czarne, inne ciemne, jeszcze inne szare. Wystarczy tylko przerobić te trzy kody na: kod lekko szary, kod szary i kod czarny. Kratka zamalowana kolorem czarnym dwa razy, będzie ciemniejsza od kratki zamalowanej tylko raz, a więc na przykład od szarej.
- Ciekaw jestem, czy ludzie ze Smoczej Wyspy umieli kodować i co się z nimi stało? --
Tego na razie nie wiemy, ale myślę, że i na to pytanie znajdzie się kiedyś odpowiedź.