ZWIEDZAMY
Dzisiejszy Mokotów dzieli się, jak wiadomo, na Dolny i Górny. Nazwy te powstały w związku z geologicznym ukształtowaniem dzielnicy. W mowie potocznej zwykło się także dzielić Mokotów na: bliski i daleki. Dzisiejsi jego gospodarze stosują jednak inny podział, a to według charakteru danego rejonu. Dziewiętnastowieczny Mokotów miał charakter rezydencji i osady podmiejskiej. W naszym stuleciu zabudowa miasta poczęła się posuwać w kierunku południowym i z latami Mokotów stał się przedmieściem. Przy czym coraz wyraźniej poczęła się rysować różnica między jego częściami: Górną i Dolną.
Do najbardziej zaniedbanych rejonów miasta pod względem architektonicznym i komunalnym należały Siekierki, niewielka osada wozaków, którzy wydobywali piasek z dna Wisły i którzy budowali się tu całkiem "na dziko". Najbardziej charakterystycznym rejonem dolnego Mokotowa, jeżeli chodzi o folklor był niewątpliwie Czerniaków. Mieszkańcy dzielnicy czerniakowskiej starali się o zachowanie i utrzymanie odrębności, co przejawiało się nawet w takich drobiazgach, jak szczegóły ubioru - kraciaste czapki i czerwone szaliki. Druga wojna światowa zniszczyła Czerniaków i jego folklor.

Najpierw udajemy się z uczestnikami wycieczki w rejon kościoła św. Katarzyny na Służewie.

Ryc. 3. Kościół Św. Katarzyny w Służewie, widok od strony Gucina.obraz W. Kasprzyckiego

Opieką Konserwatora Zabytków objęty jest zespół, w skład którego wchodzi kościół, plebania, dzwonnica oraz stary Cmentarz Służewski.Cmentarz został założony w XIII wieku. Zachowały się pojedyncze nagrobki z drugiej połowy XIX wieku. Na terenie cmentarza występuje starodrzew, w skład którego dominują dęby, lipy, klony i jesiony. Drzewostany są w dobrym stanie biologicznym. W bezpośrednim sąsiedztwie plebanii znajdują się dwa drzewa uznane za pomniki przyrody oraz bardzo wartościowy egzemplarz platana. Obecnie na terenie cmentarza przykościelnego prowadzone są prace archeologiczne.

Ryc. 4. Kościół Św. Katarzyny w Służewie,
widok od strony Gucina.obraz W. Kasprzyckiego

Potem kierujemy się nad Potok Służewiecki - świetne miejsce odpoczynku. Płynie on w Dolinie Służewieckiej, a jego źródło jest gdzieś między Warszawą Zachodnią a Włochami


Fot. 4. (lato)

Badania monitoringowe wody wykonane przez naszych uczniów wykazał, że woda nie jest zanieczyszczona (parametry w normie) i niesłusznie potok nazywany jest "smródką". Kierujemy się teraz na Tory Wyścigów Konnych na Służewiec


Fot. 5 (wzdłuż potoku).

 

Przed I wojną światową wyścigi odbywały się na Polu Mokotowskim.

Ryc. 5. Wyścigi konne na Służewcu


Fot. 6.

Fot. 7.

Fot. 8.
Parkan wyścigów konnych obecnie
jest przyozdobiony ciekawymi greffiti

W 1925 roku "Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni w Polsce" nabyło ziemie z większego kompleksu gruntów na Służewcu, należących do dóbr wilanowskich (ok. 150 ha). Tor otwarto 3 czerwca 1939 roku i należał on do najciekawszych rozwiązań w Europie. Został zaprojektowany w oparciu o założenia i potrzeby nowoczesnego toru, lecz bez wzorowania się na torach zagranicznych. W tym czasie był to największy tor w Europie, z największą kolonią mieszkalno-trenerską i najnowocześniejszymi stajniami. Obecnie teren Wyścigów liczy ok. 140 ha.Odznacza się ciekawie ukształtowaną powierzchnią terenu o wyraźnych deniwelacjach. Przez obszar wyścigów przepływa Potok Służewiecki, a w północno-wschodniej części znajduje się staw.
Na omawianym terenie znajduje się duża ilość zadrzewień, zakrzewień, żywopłotów, szpalerów i powierzchni trawiastych. Układ przestrzenny założenia został zachowany, a zieleń w centralnej części jest dobrze pielęgnowana.Występuje tu ok. 6000 sztuk drzew i krzewów. W składzie drzewostanów stwierdzono ok. 95 gat. drzew i krzewów oraz iglastych. Większość drzew liczy ok. 70 lat. Pojedyncze egzemplarze, które są pozostałością po dawnych majątkach - powyżej 100 lat. W składzie drzewostanów dominują: wiązy, dęby, lipy, brzozy, klony, jesiony, topole, rzadziej świerki i kasztanowce. Na terenie znajduje się dawny park angielski, ze strumieniem, stawem i górką, który zatracił jednak swój pierwotny charakter i wymaga odtworzenia. Tor Służewiecki tworzy interesującą kompozycyjnie przestrzeń otwartą, będącą czynnym przyrodniczo terenem w bezpośrednim sąsiedztwie terenów zurbanizowanych.Boczną bramą wychodzimy na ul. Kłobucką i idziemy na Wyczółki.


Ryc. 6. Dwór na Wyczółkach. Stan obecny

Park Wyczółki - Łączyny
Jest to park krajobrazowy z pierwszej połowy XIX w. o powierzchni 3,0 ha, w tym wody stanowią 0,5 ha. Na terenie parku znajduje się dwór drewniany oszalowany. Pierwsze wzmianki o parku i dworze pochodzą z 1805 roku. Do chwili obecnej park jest własnością prywatną. Stan dworu i parku jest bardzo zły. Wracając z Wyścigów Konnych i Wyczółek możemy zatrzymać się przy zbiegu ul. Fosa i ul. Przy Grobli u podnóża wzgórza św. Katarzyny. Jest tu Muzeum Kowalstwa.


Ryc. 7.

Fot. 9.

Fot. 10.

Fot. 11.

Muzeum mieści się w budynku kuźni o konstrukcji drewnianej, zrębowej, wyciosanej przez mistrza ciesielskiego. Wnętrze jest charakterystyczne dla wiejskich kuźni z początku XX w. z terenu Mazowsza. Wyposażenie kuźni stanowią wyroby i narzędzia kowalskie, np. rzeźbiony miech kowalski, topór ciesielski, zbiór podków i wiele innych. Przed budynkiem zgromadzone są maszyny i urządzenia rolnicze, które kowal wiejski wyrabiał lub naprawiał, takie jak: kierat, pług, sieczkarnia, elementy drewnianego wozu, itp. Muzeum posiada pokaźny zbiór fachowej literatury, omawiającej obróbkę plastyczną metalu na przestrzeni wieków. Czytelnia czynna jest w godzinach otwarcia muzeum. Muzeum prowadzi działalność edukacyjną w zakresie pokazów typowych prac rzemiosła kowalskiego lub lekcji muzealnych. Wewnątrz kuźni znajduje się również czynna pracownia metaloplastyczna artysty plastyka Zdzisława Gałeckiego. Gdy cofniemy się ul. Nowoursynowską, możemy znaleźć się na terenie rezerwatu SGGW lub na zajęciach z entomologii u prof. dr Marka Kozłowskiego i mgr Cezarego Bystrowskiego. Z kamerą towarzyszy nam pani Maria Markiewicz - redaktorka czasopisma "Pędziwiatr", która fotografuje ulubione przez naukowców ryjkowce.


Fot. 12.


Fot. 13.


Fot. 14.

Rezerwat SGGW znajduje się na Wiślanej Skarpie Warszawskiej. Skarpa Warszawska jest krawędzią czwartorzędowej równiny polodowcowej podciętej od wschodu przez Wisłę, wyniesioną do 18 m nad poziom tarasu nadzalewowego. Linia Skarpy urozmaicona jest licznymi wcięciami erozyjnymi, mającymi charakter prostych lub zakrzywionych rozcięć wąwozowych oraz dolinek erozyjnych, czasami z niewielkimi strumieniami. Skarpa jest jedynym elementem Równiny Mazowieckiej, który pozwala uwypuklić jej walory widokowe. Ze Skarpy utrzymuje się ciągle jeszcze atrakcyjny widok na dolinę Wisły.Wracając w kierunku ul. Bonifacego w poprzednich latach mogliśmy zobaczyć skocznię narciarską Warszawskiego Klubu Narciarskiego na skarpie mokotowskiej Niestety obecnie ta igielitowa skocznia jest już częściowo rozebrana.

Ryc. 8. Skocznia narciarska Warszawskiego Klubu
Narciarskiego na skarpie mokotowskiej.

Jadąc w kierunku ul. Czerniakowskiej mamy widok na zabytkowy kościół o.o. Bernardynów.

Ryc. 9. Widok kościoła o.o. Bernardynów
w Czerniakowie. Lit. A. Majerskiego

Potem udajemy się do Muzeum Katyńskiego (Fort nr VIII)


Ryc. 10.

Fort zwany "Służew", o powierzchni 26,17 ha powstał, podobnie jak cały pierścień tego typu budowli na terenie Warszawy, w drugiej połowie XIX wieku. Zlokalizowany został na kulminacji cypla skarpy, pomiędzy doliną Wisły i doliną Potoku Służewieckiego. W latach 80-tych na terenie fortu, na miejscu stajni powstały 32 budynki mieszkalne dla Wojska Polskiego. Zabudowie towarzyszą ogrody działkowe i niewielki teren zadrzewiony, na którym dominują topole z domieszką dębu i klonu. Obiekt objęty jest ochroną Konserwatora Zabytków. Z Fortu nr VIII jest już bliziutko nad Jeziorko Czerniakowskie, które od 1987 r. jest rezerwatem krajobrazowym o powierzchni 46,8 ha. Jezioro to posiada dobrze rozwiniętą roślinność szuwarową oraz błotną. Lustro wody w strefie przybrzeżnej pokrywają pływające liście grzybienia białego i grążela żółtego, pod powierzchnią wody, w ich sąsiedztwie obserwować można łany rdestnic, wywłócznika, moczarki. Znaczna głębokość wody w jeziorze jest przyczyną, że większość jego powierzchni jest wolna od roślinności wodnej wynurzonej.
Nad brzegami Jeziorka Czerniakowskiego rosną w grupach bądź pojedyncze wierzby, wiązy, topole oraz krzewy trzmieliny, bzu czarnego, szakłaka, stanowiące nikłą pozostałość lasów lęgowych porastających niegdyś doliny Wisły. Z jeziorem związane są liczne gatunki ptaków, które gniazdują tu pomimo sąsiedztwa zabudowy miejskiej. Można obserwować na jego wodach perkozy dwuczube, kaczki krzyżówki i łyski, gniazdują tu ponadto bączki, trzcinniki, trzcinniczki i perkozki. Z ssaków licznie tu występujących należy wymienić piżmaka, karczownika i badylarkę. W wodach Jeziorka żyją raki szlachetne, wypławki oraz liczne gatunki ryb, między innymi: szczupaki, okonie, węgorze, liny, karpie, leszcze, karasie, płocie, krasnopióry, krępie i cierniki.Objęcie ochroną rezerwatową, tego niewielkiego, ale cennego skrawka przyrody miało na celu zachowanie przyrodniczych i krajobrazowych walorów jeziora, stanowiącego wartość ogólnospołeczną, a także zachowania terenu, gdzie w bezpośredniej bliskości infrastruktury miejskiej można odpocząć ciesząc oczy rozległym lustrem czystej wody z ptactwem wodnym i nadwodnym oraz bogatą roślinnością brzegów.


Fot. 15.

W oddali krajobraz mącą blisko usytuowane bloki oraz Elektrociepłownia Siekierki na ul. Augustówki 1. Można ją zwiedzać po uprzednim zamówieniu przewodnika.


Fot. 16.

Fot. 17.


Po drodze mijamy Cinema City Sadyba.
Można tu obejrzeć w trójwymiarowym kinie Imax piękne filmy przyrodnicze np. "Podwodny świat"


Ryc. 11.

Następnie kierujemy się nad małe jeziorko zwane Fosa, w głębi osiedla Sadyba.


Fot. 18.

Stąd już prosta i niedługa droga do Królikarni, a tam czeka na nas pan T. Świątek aby opowiedzieć historię pałacu i przyległej kuchni pałacowej. Wchodzimy nawet do podziemi.


Ryc. 12.

Przedstawia Pałac w Królikarni od strony wschodniej. Jest to akwarela W. Kasprzyckiego z ok. 1830 r. Na zdjęciu Nr 19 widzimy pałacyk od frontu.


Fot. 19.

Zdjęcie Nr 20 przedstawia rzeźby głów byków zdobiące pałacową kuchnię, a zdjęcie nr 21 podziemie kuchenne. Taż też słuchamy opowiadania p. Tadeusza Świątka (historyka).


Fot. 20.

Fot. 21.

Uroki i niewygody pałacowej kuchni.
W południowej dzielnicy Warszawy - na Mokotowie znajduje się pałac zwany Królikarnią. Wzniesiony u schyłku XVIII wieku, na malowniczej skarpie wiślanej nazwę swą odziedziczył po prowadzonej tu niegdyś hodowli królików. W latach międzywojennych pałac wraz z otaczającym go pięknym parkiem, schodzącym ze stromej skarpy w dół, należał do Marty z hrabiów Pusłowskich hrabiny Krasińskiej. W większości wielkopańskich rezydencji kuchnie mieściły się w pomieszczeniach parterowych, czasem w bocznych skrzydłach, specjalnie dobudowanych do zamków, dworów czy pałaców. Królikarnią różni się o4 nich zasadniczo. Kuchnia pałacowa mieści się tutaj wcale nie w pałacu, ale w specjalnie wzniesionym obok niego budynku. Ze zdumieniem stwierdzamy, że budynek kuchni jest okrągły, jak przysłowiowy rondel. Poza półokrągłym okienkiem nad drzwiami wejściowymi pozbawiony jest okien! Nie widać też żadnych kominów, niezbędnych do odprowadzania dymu. Gdzie więc się one podziały, czyżby był już wtedy znany gaz lub elektryczność? Odpowiedź jest dziecinnie prosta. Okna kuchennego budynku są umieszczone w środku i wychodzą na wewnętrzny, również okrągły dziedzińczyk, a kominy kryje wysoki fryz ozdobiony girlandami z liści i byczymi głowami.
Zgodnie z zamysłem budowniczego, którym był architekt królewski, Dominik Merlini, budowla ta przypomina słynny grobowiec Cecylii Metelli w Rzymie. Postawienie go w pewnej odległości od pałacu zostało podyktowane troską o bezpieczeństwo zgromadzonych w pałacowych wnętrzach dzieł sztuki. Nic zapewne dziwnego, ponieważ w tamtych odległych czasach bardzo często wybuchały pożary wzniecane przez nieostrożną i niefrasobliwy służbę. Jednak mimo pozorów zachowania daleko idącej ostrożności aż dwa razy ogień strawił wyposażenie Królikami. Po raz pierwszy w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, a po raz drugi w 1939 roku, podczas ostatniej wojny, kiedy po zbombardowaniu pałac całkowicie spłonął, grzebiąc w zgliszczach i gruzach całe swoje cenne wyposażenie.
Powracając do kuchni: w czasach świetności Królikami, gotowe już potrawy, ułożone na specjalnie udekorowanych półmiskach, służba przenosiła do pałacu. Niezależnie od pory roku i panującej na zewnątrz pogody, wynoszono je do góry po schodach z niżej położonej Kuchni, przechodząc alejką parkową rozdzielającą budynek kuchni od pałacu. Z uwagi na to stali bywalcy Królikami podśmiewali się z cicha, ze wszystko, co podawane było na gorąco miało raczej letnią temperaturę i "krzepł" na wargach. Wyśmienite bywały tutaj ponoć tylko lody, chociaż złośliwcy twierdzili, że i one podlegały zmiennej aurze, topniejąc podczas niesienia ich do sali jadalnej w porze letnich upałów. W kuchni rej wodził ustrojony w wysoka białą czapkę kucharz, mający do pomocy kuchcików i tak zwane podkuchcnne, czyli kobiety do obierania ziemniaków, mycia naczyń, warzyw i owoców oraz utrzymujące. porządek w izbie kuchennej, w przygotowalni i w kredensie (miejsce składowania naczyń i wszelkich przyborów niezbędnych na stole). Po otrzymaniu sygnału z kuchni o tym, że obiad jest już gotowy, z pomocą nadwornego kucharza i jego pomocników stawiano wazy i pieczyste na stole. Po wypowiedzeniu przez lokaja w obecności państwa i ich gości sakramentalnej formułki:
- Podano do stołu! Lokaj otwierał szeroko dwuskrzydłowe drzwi sali jadalnej. Wtedy gospodarze i ich goście, ustawiwszy się w pary, przechodzili w kierunku otwartych drzwi jadalni. Tam gospodarze przepuszczając gości do przodu oddawali ich po opiekę służby, która według ustalonego z państwem harmonogramu podprowadzała każdego gościa z osobna do jego miejsca. Po czym odsuwając i przysuwając krzesło pomagała mu usiąść przy nakrytym i zastawionym już stole. Taki ceremoniał jest zresztą stosowany do chwili obecnej w domach zamożnej arystokracji i burżuazji na całym niemal świecie oraz w sferach dyplomatycznych.

Z podziemi Królikarni wychodzimy na zewnątrz. Piękną aleją schodzimy kilkanaście metrów w dół i tu niespodzianka - stawy. Na wiosną możemy zobaczyć rzadko spotykaną roślinę - lepiężnik różowy.


Fot. 22.

Fot. 23.

Fot. 24.

Fot. 25.

Z powrotem pokonujemy wzgórze, przechodząc przez park możemy poznać dzięki oritologowi dr Tomaszowi Mazgajskiemu z SGGW różne gatunki ptaków np. szpaki, kosy, pierwiosnki, sikory bogatki grzywacze, kaczki krzyżówki, łyski, kwiczały, wrony siwe i zięby.


Fot. 26.

Po obejrzeniu przez lornetki ptaków (zachowując się bardzo cicho) opuszczamy park i przez bramę główną wychodzimy na ul. Puławską. Stąd jest już niedaleko do budynku TV przy ul. Woronicza, ale my udajemy się tramwajem w innym kierunku do Parku "Morskie Oko". Wita nas wieża neogotycka tzw. "gołębnik" (z początku XX wieku) i domek mauretański - jeden z pawilonów ogrodowych zespołu pałacowego Szustra.


Ryc. 13.

- Wieża neogotycka, tzw. "gołębnik" przy ul. Puławskiej na pocz. XX w.


Ryc. 14.

- Domek mauretański - jeden z pawilonów ogrodowych zespołu pałacowego Szustra przy ul. Puławskiej.

Trochę historii o tym zespole pałacowo -parkowym Mokotów.
Zachodnią granicę parku stanowiły ongiś domek mauretański i wieża, zwana też gołębnikiem. Obiekt założyła w XVIII w. ks. Izabella Czartoryska. W latach 1772-1774 wzniesiony został klasycystyczny pałacyk z ogrodem od strony zachodniej. Na zboczu i poniżej skarpy powstał park w stylu angielskim z romantycznymi ruinami, grotami i sadzawkami. W r. 1821-1825 ówczesna właścicielka obiektu Anetka z Tyszkiewiczów dokonała przebudowy pałacu według projektu H. Marconiego. Pałac otrzymał kształt neogotycki, a domek mauretański cechy flamandzkiej glorietty. Kolejne przebudowy pałacu miały miejsce w latach 1852-1865. Dokonał jej nowy właściciel F. Szuster. W końcu tego stulecia podskarpową część parku wydzierżawił M. Jung, organizując tu popularny ogród publiczny, zwany "Promenadą"


Fot. 30.

W 1899 r. wybudowana została kaplica grobowa Szustrów według projektu W. Rakiewicza.


Fot. 29.

Spalony w r. 1944 pałac odbudowano w latach 1962-65 pod kierunkiem J. Brabandera, przywracając mu kształt nadany przez H. Marconiego.


Fot. 27.

Od 1966 r. siedzibę w pałacu na Warszawskie Towarzystwo Muzyczne.


Fot. 28.

Przed pałacem rośnie rzadko spotykane drzewo katalpa. Z tego pięknego zakątka możemy udać się w różne strony np. do Galerii Mokotów przy ul. Wołowskiej i zobaczyć wmurowany w posadzkę (koło fontanny) południk 21o wsch. przechodzący przez Warszawę. Warto też odwiedzić MPiK z wieloma wydawnictwami i sklep zoologiczny, w którym jest mnóstwo egzotycznych zwierząt lub wstąpić do centrum zabaw i zażyć trochę sportu, np. na ścianie wspinaczkowej. Jeżeli ktoś woli zajęcia plastyczne, muzyczne lub spotkanie z ciekawymi ludźmi może pojechać autobusem do domu kultury "Kadr" na ul. Gotarda.

przedstawia młodzież w konkursie na "najpiękniejszą jesienną biżuterię".


Fot. 31.

Dla tych, którzy lubią zwierzęta można zrobić wycieczkę do Centrum Edukacji i Kultury Ekologicznej przy metrze Służew (ul. Bacha). Uczniowie mogą pogłaskać i nakarmić różne zwierzęta domowe.


Fot. 32.

Z powrotem jadąc metrem od stacji Służew (w kierunku Centrum) można zobaczyć bardzo ładną stację "Wilanowska". Dla zainteresowanych sportem polecamy Park Wodny przy ul. Puławskiej

Muzeum Sportu przy ul. Wawelskiej.


Ryc. 15.

Ci, którzy lubią świeże powietrze powinni udać się na Pole Mokotowskie, karmić kaczki, puszczać latawcei obejrzeć Bibliotekę Narodową w Warszawie. Co miesiąc otwierane są tu ciekawe wystawy np. "23 zielone punkty na mapie".
Wokół biblioteki ustawione są głazy narzutowe


Fot. 33.

Fot. 34.

Fot. 35.

Fot. 36.

Uczniowie zainteresowani historią mogą pojechać na ul. Niepodległości, gdzie znajduje się tablica poświęcona Jankowi Bytnarowi ps. "Rudy" (Fot. 37) i spotkać się z mieszkającą w tym domu siostrą Janka "Dusią" (Fot. 38), obejrzeć pamiątki z okresu okupacji hitlerowskiej i bohaterskich walk harcerzy z Szarych Szeregów.


Fot. 37.

Fot. 38.

Fotografia 39 przedstawia zdjęcia Janka Bytnara "Rudego" na tablicy pamiątkowej ze Szkoły Podstawowej Nr 311 przy ul. Abramowskiego 4 (obecnie szkoła ta nie istnieje, a tablica została przeniesiona do Szkoły Podstawowej na Ursynowie. Szkoła ta otrzymała imię "Rudego" dzięki staraniom pani dyrektor Lucyny Bieniasz - Ząbek).


Fot. 39.

Pozwólcie Państwo na małą dygresję.
Losy iluż to wybitnych Polaków związały się z Mokotowem? Rozpatrując tylko dzieje ostatniego 80-lecia w życiu dzielnicy, znajdujemy wplecione nierozłącznie w jej. losy życiorysy wielu zasłużonych Polaków. Znajdują się wśród nich prezydent Stefan Starzyński, zamieszkały u zbiegu Al. Niepodległości i ul. Jarosława Dąbrowskiego; poeta Władysław Broniewski, w którego dawnym mieszkaniu przy ul. Dąbrowskiego powstało muzeum poświęcone jego pamięci; poeta i pisarz Jan Brzechwa z ul. Opoczyńskiej, twórca niezapomnianych Przygód Pana Kleksa i innych uroczych utworów dla czytelników od lat pięciu do stu; pięciu; wielka pisarka Maria Dąbrowska; generał Władysław Sikorski; wyrosły ze środowiska kolejarskiego komunista i działacz młodzieżowy" Aleksander Kowalski; harcmistrz Tadeusz Zawadzki, od którego pseudonimu przybrał nazwę słynny powstańczy batalion "Zośka". Tej to dzielnicy powstańczy poeta Mirosław Jezierski poświęcił swoją piękną pieśń pt. Marsz Mokotowa, którego pierwsza zwrotka brzmi:

Niech grają nam surmy bojowe
I werble do szturmu nie warczą.
Nam przecież te noce sierpniowe
I prężne ramiona wystarczą.
Niech płynie piosenka z barykad
Wśród ulic, zaułków, ogrodów,
Z chłopcami niech idzie na wypad
Pod rękę przez cały Mokotów.

Naszą długą, ale jakże interesującą wycieczkę po Mokotowie możemy zakończyć w Muzeum Geologii na ul. Rakowieckiej. Tu najlepiej możemy poznać historię Naszej Ziemi


Fot. 40.

Fot. 41.

Pragniemy zachęcić wszystkich do wycieczki "Szlakiem Cudów Mokotowa". Do wszystkich wymienionych miejsc można dotrzeć rowerem korzystając ze ścieżek rowerowych zamiast z komunikacji miejskiej.

Dziękujemy za wspólnie spędzony czas
nauczycielka Gimnazjum Nr 9 mgr Elżbieta Sójka - Flis



Warszawa 2002 r.